poniedziałek, 7 października 2013

ROZDZIAŁ 1/ Mary Swith

O 4:53 zadzwonił telefon Mary Swith. Detektyw nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Halo?- spytała zaspanym i niewyraźnym głosem
- Mamy podwójne morderstwo na Beakary Street. Dom nr 15.- odparł komisarz Dave
- Już jadę 
Mary powlokła się do łazienki. Odkręciła kran i oblała twarz zimną wodą. Od razu poczuła się lepiej. Ubrała się w czerwoną koszulkę i czarne bojówki. Do kieszeni włożyła legitymację. Chwyciła w rękę klucze, kurtkę i portfel, i wybiegła z domu. Jej ciemno zielony maluch czekał na parkingu. Wsiadła do niego, przekręciła kluczyki i ruszyła. Po drodze kupiła kawę i rogaliki- wiedziała, że jej załoga też nie jadła śniadania. Przyjechała na miejsce. Już miała wszystkich poczęstować śniadaniem, gdy głód zastąpiły mdłości. Dwoje ludzi- mężczyzna i kobieta- wisiało w pocałunku na szubienicy. Wszędzie było mnóstwo piachu. 
- Ale tu duszno- powiedziała Mary 
- Gdy ich znaleźliśmy kaloryfer był przekręcony na maxa.- wytłumaczył Mark
- Kim oni są?
- Katty piekarka i John aptekarz. Katty ma męża Peta. 
Mary zamyśliła się. Przeprowadziła się tu dopiero niedawno, ale kojarzyła piekarkę. To właśnie w jej sklepie kupiła przed... spojrzała na zegarek... 23 minutami rogaliki. Co do Johna widziała go tylko raz. Przyniósł jej pocztówkę z Cypru od jej brata Claufa. Mimo, że nie znała ich zbyt dobrze ale i tak odczuwała wewnętrzny ból. Będzie się musiała przyzwyczaić- wszyscy mówią, że to niespokojne miasteczko. W okół niej kręcili się różni specjaliści. Jedni robili zdjęcia, inni zdejmowali odciski palców, niektórzy przyczepiali numerki do każdego z dowodów. Zaburczało jej w brzuchu. Poszukała zacisznego miejsca i zaczęła powoli skubać rogalik. Nie miała ochoty jeść, ale miała przeczucie, że będzie jej potrzebna energia. Przysiadł się do niej Mark. Wziął kubek z kawą i rogalik. Po chwili ciszy spytał:
- Ciężko?
- Oj tak. CIĘŻKO...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz